Luis Pato – mocarny kaczor z Bairrada

Na dzień dobry starszy pan pokazał nam język. Po chwili okazało się, że jest to jego popisowa mina, którą umieścił nawet na etykiecie wina o niepokojącej nazwie „Pato Rebel”.luispatorebel

Jajcarskie zachowanie sugerowało, że czeka nas kolejka rozrywkowych win.

W rzeczywistości wina nie były wcale takie proste i łatwe. Spędziliśmy czas z nonkonformistycznym ale też poważnym i bardzo kompetentnym enologiem, mającym trzydziestoletnie doświadczenie, robiącym śmiałe eksperymenty i posiadającym własne zdanie na temat potencjału swojego rodzimego regonu.

Luis Pato (pato znaczy po portugalsku kaczka, wizerunek tego ptaka pojawia się na etykietach częściej niż wywalony na brodę język Luisa) posiada winnice w regionie Bairrada i opiera się na typowych dla niego szczepach, przede wszystkim na jednym, noszącym nazwę baga. W latach osiemdziesiątych, jako pierwszy w regionie zaczął odszypułkowywać owoce baga i używać francuskich beczek. Stworzył też plantację krzewów tego szczepu rosnących na własnym korzeniu.

Paradoksalnie, ten pionier i odkrywca Bairrada przez wiele lat nie umieszczał na swoich etykietach oznaczenia pochodzenia DOC. Protestował w ten sposób m.in. przeciwko inwazji szczepów międzynarodowych, której ulegał region. W swoich winnicach Luis toleruje tylko dwóch przybyszów z innych części Portugalii – touriga nacional i tinto cão.

Degustację w restauracji Portucale zaczęliśmy od dwóch win musujących. Luis mówił, że klimat Bairrada (dość częste opady we wrześniu) nie pozwala regularnie tworzyć znośnych win czerwonych z owoców baga. Nieco wcześniejszy, sierpniowy, zbiór owoców – kwaśniejszych i o lżejszym ciele – daje za to dobry materiał na wino musujące. Dowodem miało być wino z 2010 – Espumante Quinta do Moinho. Zrobiono je metodą szampańską. Było różowo-łososiowe, choć nie macerowano skórek w moszczu ani nie wyciskano owoców w prasie. W nosie  kamienne, ustach trochę truskawkowe, dość pełne, uderzało kwasowością w zakończeniu. Zawierało tylko 3 g/l cukru.

Następne wino – Espumante Baga Metodo Antigo 2013 – Luis Pato przedstawił jako swój nieudany eksperyment. Przywiezienie na drugi koniec Europy rekomendowanego w ten sposób wina było ekstrawagancją budzącą sympatię. To wino także powstało z owoców baga, z tym, że zabutelkowano je podczas głównej fermentacji. Luis coś sobie źle poobliczał i pozostający w winie cukier wytworzył dwutlenek węgla w ilości powodującej wybuchy butelek. Luis mówił, że zahamował fermentację przenosząc wino w chłodniejsze miejsce. Nie wiem czy to jedyny zastosowany zabieg stabilizujący ani jakie plany ma Luis wobec tego wina. Pozostało w nim jeszcze trochę wyczuwalnej słodyczy. Nuty owocowe, truskawkowo-malinowe były tym winie zdecydowanie intensywniejsze niż w poprzednim. W zakończeniu pojawiły się też jabłka. Wyczuwalne były też smaczki drozdżowo-piekarnicze i wyraźna kwasowość.

Po winach musujących przeszliśmy do białych. Maria Gomes 2012 jest winem z owoców fernao pires i baga. W nosie czułem aromaty owocowe, głównie cytrusy i ananasy. W ustach dominowały owoce, o dziwo, również suszone. Wino było pełne i zrównoważone, gładkie, z lekko ściągającym zakończeniem.

Bardziej w pamięci utkwiło mi Vinhas Velhas Branco 1998. Wino koloru żółtego, jakby oleiste, pozbawione blasku. Posiadało przykuwający uwagę niezwykły aromat z nutami oleju kukurydzianego i mocno zleżałych cytrusów – intensywny i łagodny. W ustach wino było pełne, mocno utlenione, poważne. W zakończeniu pokazało trochę żywszej kwasowości.

Do win czerwonych przeszliśmy płynnie dzięki Fernao Pires 2012, winu czerwonemu z białych winogron fernao pires, zabarwionego 6% dodatkiem baga. Wino miało kolor dość ciemny ale zachowało przezroczystość. Aromat leśno-apteczny, żywiczny. Usta kwasowe, z wiśnią, cierpkie, ściągające.

Po nim przyszedł czas na oczekiwane od początku Pato Rebel 2010. Żart polegał również na tym, że to wino o drapieżnej nazwie okazało się najbardziej pijalnym i najłatwiejszym ze wszystkich. Według autora przewrót polega właśnie na tym, że ze szczepu, który dawał zawsze wina do jedzenia, zrobił wino do picia. Powstało ono z owoców baga, z dodatkem touriga nacional oraz skórek białych winogron, które miały za zadanie zmiękczyć garbniki czerwonych szczepów. Rzeczywiście, taniczność tego wina była umiarkowana, owoc przyjemny: malina, wiśnia, również jej pestka.

Vinhas Velhas Tinto 2009 miało aromat nieco maślany, w ustach było średnio-pełne, z ładnym owocem: wiśnią i czerwoną porzeczką, odrobiną pikantności w zakończeniu. Jego garbniki były wyraźne ale nie szorstkie. Wyważone i eleganckie wino.

Świetnym winem z wysokiej półki okazała się też kolejna pozycja. Vinha Pan 2009 miało dużą koncentrację, w nosie i ustach ciemne owoce i korzenne przyprawy. Było pikantne, rozgrzewające, z mocnym garbnikiem i na pewno sporym potencjałem dojrzewania.

Ponownie sięgnęliśmy po starszy rocznik. Pe Franco 2001 to wino, po którym widać było jego wiek. Przygaszony blask czerwieni, w nosie obok owocu, trochę suszonych orzechów włoskich i ćwikły, anyż. W ustach całkiem ładna kwasowość, łagodność. Stare wina to trudny temat. Lubię je ale czasem trudno mi docenić harmonię ich ewoluujących i gasnących aromatów. Może Pe Franco zasługiwało na więcej uwagi niż mogliśmy mu poświęcić podczas tego spotkania?

Na deser Luis Pato podał nam AM Rosado 2010. Baga zrobiona na słodko miała ładny rubinowy kolor i zawierała tylko 9% alkoholu, w nosie czuć było trochę orzecha, w ustach wino było niezbyt gęste, z ładną wiśnią. Jeśli dobrze zrozumiałem, koncentracje cukrów uzyskano dzięki zamrożeniu owoców przed wyciskaniem moszczu a poziom cukru resztkowego w winie i alkoholu zawdzięczamy zatrzymaniu fermentacji.

Importerem win Luisa Pato jest Atlantika, firma od lat przybliżająca nam winiarstwo portugalskie. Wprowadzając na nasz rynek wina Luis Pato Atlantika nie próbuje konkurować ceną z dyskontami. Te wina należą do wysoko cenionych w Portugalii i w Polsce kosztują od 60 zł. wzwyż. Niektóre z nich mają jednak niepowtarzalny, wyjątkowy charakter, za który koneserzy będą gotowi zapłacić nawet o wiele więcej.

Bardzo się cieszę, że mogłem spotkać się z Luisem Pato i jego winami w Portucale. Było to dla mnie spotkanie z Portugalią bogatą w lokalne szczepy i winiarskie indywidualności, solidną a zarazem kreatywną i trochę zwariowaną.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s