Bordoski spleen

Château Chasse-Spleen potrafi podobno odganiać od człowieka melancholię. Stąd miała się wziąć nazwa posiadłości. Tymczasem, kiedy spróbowaliśmy w Wine Corner tego wina z rocznika 1989 zawisło nad nami sceptyczne i niepewne „Que sais-je?”, westchnienie posłane kiedyś w świat przez burmistrza Bordeaux, Michela de Montagne.

Nieco wcześniej, na Zlocie Blogerów kładziono nam do głów, że wada korkowa ma charakter zero-jedynkowy i zawsze dyskwalifikuje wino, podczas gdy np. utlenienie może być cechą stylistyczną, pozytywną lub chociaż kontrowersyjną, akceptowaną lub odrzucaną w zależności od gustu pijącego, tolerowalna przy niskiej intensywności.

Obrazek

Podczas degustacji Château ChasseSpleen1989 jasności i wyraźności jednak zabrakło. Wino, które miało być główną atrakcją spotkania, przez kilka osób zostało uznane za zdecydowanie korkowe, przez kilka za być może delikatnie korkowe, ktoś wszczął dyskusję o niuansach dojrzewania i kierunkach ewolucji starego Bordeaux. Prowadzący degustację zdecydowali się rozlać wino i pozwolili je degustować, więc też chyba nie byli pewni, że trunek jest pozbawiony wartości.

Dla mnie, zapach wina był zdecydowanie odrzucający i nie poprawiał się w czasie. Nie da się nazwać poprawą przemiany aromatu mokrego kartonu w kierunku zdjętego z rany bandaża. Po takim wstępie trudno było wziąć to wino do ust by się nim rozsmakować. Spróbowałem mimo wszystko jak ono smakuje. O dziwo, nie było źle, miało wciąż nie pozbawioną świeżości kwasowość i owoc.

Ta przygoda jak i sytuacje obserwowane na wielu branżowych degustacjach, podczas których zwrócenie uwagi na wadę korkową podanej próbki nie rzadko budzi konsternację i zamieszanie, pokazują, że „korek” nie zawsze jest wadą tak łatwą do rozpoznania jak niekiedy się twierdzi a różne osoby mają różny próg wrażliwości na nią, niezależnie chyba od doświadczenia degustacyjnego.

Na szczęście, jednoznacznie pozytywne były moje wrażenia z degustacji pozostałych win czerwonych. Piliśmy młodziutkie Château ChasseSpleen 2011 z żywą kwasowością, intensywnymi nutami owoców, od ciemnej wiśni do śliwki, przyjemnie taniczne, ziemiste, dymne.

Obrazek

Château Camensac 2010 (5. Grand Cru Classé) Było trochę ostre w nosie. W ustach jednak zaczynało się wręcz słodko, łagodnie. Pełne i gładkie z drobnymi eleganckimi taninami, dość rozgrzewające choć zawiera tylko 13,5%. Alkoholu. Podobno ma osiągnąć dojrzałość dopiero w 2020 i chociaż nadaje się już dopicia, to może warto pozwolić mu nieco bujniej się rozwinąć? Skład: 45% Merlot, 55% Cabernet Sauvignion.

Château Camensac 2006 Dla mnie, najlepsze winem wieczoru. Otwarte, złożone, elegancko zrównoważone, z bogatym owocem i aksamitną fakturą. Żałowałem później, że większą część próbki wylałem, by zrobić miejsce w kieliszku na pechowe Chateau Chasse-Spleen 1989.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Bordoski spleen

  1. DUE says:

    Camensac to chyba najtańsza cru classe; kiedyś miałem skrzynkę rocznika 1999, wino było świetne, a w ślepych próbach wielokrotnie wygrywało z winami znacznie droższymi i niby zacniejszymi. Oni robią raczej potężne wina i otwieranie ich przed 10 lat jest ryzykiem, więc 2010 było zdecydowanie za wcześnie otworzone, a w sumie to zmarnowaliście to wino; 2017 to najwcześniej dla niego.

  2. Wino marnował bordoski negocjant, który odwiedził Polskę na zaproszenie Vini e Affini, gospodarza Wine Corner. 🙂 Co do meritum to zgadzam się, że czas na prawdziwe delektowanie się rocznikiem 2010 Camensac, dopiero nadejdzie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s