Fascynująca Gruzja

Mariusz Kapczyński jest autorem serwisu internetowego Vinisfera, na którym regularnie powraca do tematu winiarstwa gruzińskiego. Prowadzi też czasem prezentacje win gruzińskich i miałem kilka tygodni temu szczęście uczestniczyć w takiej degustacji. Szczęście miałem podwójne, ponieważ spotkanie odbyło się w Cafe Zielony Niedźwiedź na Powiślu i było wspaniałą polsko-gruzińską ucztą, uświetnioną obecnością Ambasadora Gruzji Nikoloza Nikolozishvili z Małżonką a przygotowaną przez Zbigniewa Kmiecia, „kulinarnego włóczęgę”, który z Gruzji wrócił pod wrażeniem tamtejszej kultury stołu i szczerej gościnności Gruzinów.

Mariusz Kapczyński opowiedział tak wiele ciekawych rzeczy o Gruzji i jej winiarstwie, że trudno było nie ulec jego fascynacji tym krajem. Gruzja ma prawdopodobnie najdłuższą na świecie tradycję produkcji wina. Jest uważana za kolebkę uprawy winorośli i winiarstwa. Wśród znalezisk archeologicznych przechowuje się tam liczące osiem tysięcy lat naczynia, na których ściankach wykryto pozostałości wina. Od Gruzji rozpoczął swoją filmową opowieść o historii winiarstwa Hugh Johnson. Mi przynajmniej, nakręcone wtedy przez niego obrazki z otwierania zakopanej na podwórku kvevri zapadły w pamięć.

Oprócz niezwykłej, długiej historii i tradycyjnych metod produkcji wina fascynująco piękne są gruzińskie krajobrazy, których tłem są góry Kaukazu, czasem otaczające liczące setki kamienne świątynie, takie jak klasztor Alaverdi, w którym wino robi się od roku 1011.

Klasztor Alaverdi. Fot. Mariusz Kapczyński

Klasztor Alaverdi. Fot. Mariusz Kapczyński

Krajobraz jest z kolei tylko tłem dla Gruzinów i ich kultury stołu, z biesiadami, podczas których na stole rośnie stos talerzy i półmisków a uczestnicy wznoszą toasty będące niekiedy literackimi perełkami. Antologia toastów gruzińskich ukazała się nawet kiedyś u nas w formie książkowej.

Dzisiaj gruzińskie winiarstwo jest bardzo zróżnicowane i w pewnym stopniu dla nas wciąż egzotyczne. Z niemal 200 tysięcy hektarów upraw z czasów ZSRR, pozostało dziś około 40 tysięcy. Znajdują się w regionach o nazwach trudnych do zapamiętania i nieznanych zbyt dobrze poza Gruzją. To samo można powiedzieć o kilkudziesięciu autochtonicznych szczepach winorośli.

Obok nowoczesnych winiarni tworzonych czasem z udziałem zachodnich inwestorów, istnieją też duże wytwórnie przemysłowe oraz wiele małych winiarni prywatnych, czasem rustykalnych. Wiele z nich opisanych zostało w serwisie Vinisfera.

Około połowy winiarskiej produkcji Gruzji wysyłano jeszcze kilka lat temu do Rosji. Dopiero kiedy państwo to, w 2006 roku, wstrzymało import win z Gruzji, zaczęto poważniej myśleć o obecności na rynkach europejskich, w tym również w Europie Środkowej. Wymagający, w porównaniu z rosyjskim, rynek wpłynął na podniesienie poziomu eksportowanych win. W konsekwencji, wina gruzińskie są dzisiaj nie tylko fascynującą przez stojącą za nimi historię i kulturę ciekawostką ale często też bardzo dobrą propozycją zakupową. Wiele z nich łączy zgrabnie głęboką czerwoną barwę z półsłodkością, a jak mówią najnowsze badanie, takie połączenie jest nad Wisłą szczególnie wysoko cenione. Na szczęście docierają do nas również z Gruzji bardzo ciekawe wina wytrawne, również fermentujące w kvevri i takie, przede wszystkim, przedstawił nam Mariusz w Zielonym Niedźwiedziu.

Tak się to robi w Kachetii www.domainegeorgia.com

Tak się to robi w Kachetii http://www.domainegeorgia.com

Tsolikouri 2012 Teliani Valley. Wino o złotej barwie, w ustach było nieco oleiste. Miało niewysoką kwasowość, czuć było w nim nuty owoców przejrzewających. Jako pierwsze wino degustacji było pewnym zaskoczeniem ale i dobrym wprowadzeniem do serii win nie należących, w końcu, do winiarskiego mainstreamu.

Kisi 2013 Kindzmarauli Marani. Kolejne białe wino jednoszczepowe z autochtonicznej gruzińskiej odmiany kisi. Okazało się lżejsze od pierwszego (tam 13% tu 12,5% alkoholu), młodsze i świeższe, bardziej kwasowe, w zakończeniu słonawe. Faktura lekko matowa. Świetna para z wędzonym jesiotrem.

Krakhuna 2013 Lagvinari. Wino powstało w wyniku fermentacji w kvevri. Lagvinari jest niewielką winiarnią, w której uprawia się organicznie winogrona i stosuje tradycyjne techniki tworzenia win. Powstała jako wspólny projekt Eko Glonti i Isabelle Legeron MW. Wino Krakhuna miało kolor starego złota, było niezbyt mocne – tylko 11,5% alkoholu. Nieco utleniony aromat dojrzałych owoców, z czasem, nie tylko rozwinął się ale też jak gdyby odmłodniał. Wino miało lekką, szypułkową cierpkość. Było to jedno z najlepszych win tej degustacji, eleganckie, klasowe.

Rkatsiteli 2011 Alaverdi Monastery (Ozhio Marani), 13,6% alkoholu. To wino okazało się gwiazdą wieczoru. Zostało natychmiast obfotografowane i pokazane na Facebooku lub Twitterze chyba przez większość uczestników spotkania. Sygnał, co prawda, dał Mariusz mówiąc, że mógłby się w tym winie tarzać przed wyjściem na randkę, ale i bez tej sugestii wino nie uniknęłoby euforycznego przyjęcia. Klarowne, o jasnopomarańczowej barwie, powstało w klasztorze, którego winiarskie tradycje sięgają początku XI wieku. Miało niezwykły aromat, skórkowy, żywiczny, z olejkami owoców cytrusowych, drobne, lekko cierpkie taniny. Przy tym było zrównoważone, nie przegięte. Zyskiwało na intensywności owocu i tanin, gdy towarzyszył mu fantastyczny tatar z jelenia. Uwaga, to wino nie ma w Polsce importera!

Ojciec Gerasim czeka na polskiego  importera! Fot. http://jimsloire.blogspot.com

Ojciec Gerasim czeka na polskiego importera! Fot. http://jimsloire.blogspot.com

Saperavi 2013 Tbilvino. Pierwsze wino czerwone, jak wszystkie czerwone tego wieczora ciemne, głębokie, nieprzezroczyste. Nos intensywny z mocnym fiołkiem, jagodami i innymi owocami leśnymi. W ustach spora koncentracja, początek łagodny, później zaznacza się trochę kwasowość, zaskakująco delikatne taniny. 13% alkoholu to było w sam raz. Tbilvino jest dużym producentem, który mocno odczuł rosyjskie embargo. Ostatecznie, okazało się ono dla firmy impulsem modernizacyjnym. Teraz Tbilvino sprzedaje wina do 18 krajów.

Kvareli 2013, Koncho & Company. Tu już aromat był ostrzejszy, bardziej ściółkowy, pieprzny. Mocniejsze były też taniny, pojawiły się nuty dymne ale wino wciąż uznałbym za w miarę miękkie. Miało sporo alkoholu – 14%. Kilka osób wskazywało tu na wyraźnie odczuwalne użycie młodej beczki. Dla mnie to wino było atrakcyjne dzięki mocniejszej od poprzedniego strukturze. Czy zawdzięczało ją beczce czy szczepowi winogron nie wiem ale dzięki niej dobrze się czuło w towarzystwie gołąbków z mięsem z jelenia w sosie kurkowym.

Mukuzani 2013 Badagoni. Kolejne Saperavi, bardziej intensywne niż to zrobione przez Tbilvino, początkowo wydawało się też dość miękkie ale miało całkiem wyraźne taniczne i pikantne zakończenie.

Vinoterra Saperavi 2009 Schuchmann Wines. Saperavi z 2009 roku, robione w kvevri, o oryginalnym, złożonym aromacie, z nutami kojarzącym się trochę z mięsem ale też bogatym w nuty leśnych owoców. W ustach było pełne, bardzo skoncentrowane. Jak na ten ciężar i bogactwo, również w tym winie taniny sprawiały wrażenie delikatnych.

Kvevri Schuchmanna © Christian Callec, http://www.christiancallec.com

Kvevri Schuchmanna © Christian Callec, http://www.christiancallec.com

Kindzmarauli 2013 semi-sweet, Shumi. Wino półsłodkie, alkohol 11,5%. Barwa poważna, w ustach przyjaźnie, choć nie tak świeżo, jak by sugerował nos i młody rocznik.

Satrapezo Icewine 2013 – Telavi Wine Cellar. Icewine z owoców szczepu katsiteli, 11,5% alkoholu. Było to wino o bardzo intensywnym, ładnym i oryginalnym aromacie, z nutami kwiatowymi, zielno-polnymi, po prawdzie trochę przypominającymi też gotowaną marchewkę, niemniej był to zdecydowanie atrakcyjny nos. Usta dla mnie okazały się mniej fascynujące, zdominowane przez masywność bardzo słodkiego, gęstego wina, nieobdarzonego niestety kwasowością, jaką spotykamy w eisweinach niemieckich.

Najciekawsze podczas tej degustacji były dla mnie dwa wina białe z kvevri i raczej z takimi winami będzie mi się kojarzyć teraz Gruzja niż z czerwonymi, lekko osłodzonymi, czasem przegrzanymi na słońcu saperavi. Zrodziło się też we mnie pragnienie, żeby popróbować tam na miejscu win z małych winiarni, nie tylko butikowych ale też domowych, rustykalnych, podawanych w glinianych czarkach.

 

 

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s