Paringa Estate

Mornington Peninsula to półwysep leżący na południowych krańcach aglomeracji Melbourne a więc również na południowych krańcach kontynentu australijskiego. Od pewnego czasu jest wymieniany jako nowe, ekscytujące miejsce na winiarskiej mapie Australii. Jest to niewielki region. Uprawia się w nim kilkaset hektarów winnic, które podzielone są między wiele małych posiadłości. Nie jest to więc miejsce, po którym krążą ciężarówki chłodnie z winogronami, tak typowe dla winiarskiego pejzażu Australii.

mornpenB800x566Półwysep wyróżnia się w skali kontynentu specyficznym terroir. Południowe wybrzeża są miejscami o łagodnym, chłodnym klimacie morskim. Średnia temperatura w okresie wegetacyjnym wynosi ok. 20C. Szczepem, z którego robi się tu wina dostarczające najwięcej emocji jest pinot noir. Poza nim liczą się jeszcze chardonnay, pinot gris i shiraz. Miejsce to jest dla Australijczyków ich małą Burgundią, którą zresztą otwarcie porównują z tą prawdziwą, francuską.

Jak można się więc domyślić, powstające na półwyspie Mornington wina nie należą do najtańszych. Pomimo tego, jak również pomimo faktu, że nie mieszczą się w australijskim mainstreamie, trafiają do Polski za sprawą naszego importera wyspecjalizowanego w australijskich i nowozelandzkich winach, czyli Wines United.

Firma ta sprowadza wina z Paringa Estate, winiarni założonej i prowadzonej przez Lindsaya McCalla. Kiedyś był on nauczycielem szkolnym. W 1985 roku obsadził winoroślą pierwsze cztery hektary. Dziś posiada 22 hektary winnic i jest uznanym winemakerem, wynajmowanym też do pracy w innych posiadłościach. W najnowszym (2015) wydaniu przewodnika po winach Australii Jamesa Hallidaya Paringa Estate zaliczona została do najlepszych pięciogwiazdkowych winiarni.

Podczas prezentacji win przeprowadzonej przez Maćka Świetlika w warszawskim Wine Corner (gdzie są dostępne w sprzedaży), spróbowaliśmy Chardonnay i Pinot Noir z dwóch linii win. Tańsza nosi nazwę Peninsula a droższa to Estate. Najlepsze i najdroższe są wina jednowinnicowe z winnicy Paringa, założonej przez Lindsaya McCalla w 1985 roku i dającej nazwę całej posiadłości. Ma ona wyjątkowo korzystną północną ekspozycję i dobre wulkaniczne gleby.

paringa-estate-peninsula-chardonnay-2010Podstawowe Peninsula Chardonnay 2010 otrzymaliśmy chyba w nieco za wysokiej temperaturze, która mogła wpłynąć na wzmocnienie odczucia cierpkości i rozgrzewającego alkoholu. Wino miało w aromacie nuty w pełni dojrzałych owoców – jabłek, melonów, moreli. Nawet w tej „chłodnej” części Australii nie ma żadnego problemu z dojrzałością aromatyczną owoców. Całość była cielista, dość świeża. Wino fermentowało w beczkach a następnie dojrzewało w nich przez 9 miesięcy na osadzie. Miłośnicy chardonnay nie zawiodą się charakterem wina. Cena ok. 90 zł.

Estate Chardonnay 2010 jest winem zrobionym ze staranniej wyselekcjonowanych owoców wyższej jakości. Dojrzewało w beczkach na osadzie przez 10 miesięcy, częściowo w nowych francuskich barrique. W Paringa używa się wyłącznie francuskiego dębu, od starannie wybranych dostawców. W nosie, dość intensywnym ale znacznie łagodniejszym niż w poprzednim przypadku, czuć było aromaty związane z procesami dojrzewania w dębie, przede wszystkim delikatną wanilię. Wino było w ustach pełne. Miało cielistość i kremowość typową dla beczkowego chardonnay. Było łagodne. Jego nuty owocowe, podobnie jak w pierwszym winie, przywodziły na myśl dojrzałe owoce, brzoskwinie, melony. Towarzyszyła im wanilia i migdały. Poziom alkoholu – 14,5% też określa skalę tego poważnego, bogatego wina.

10_Estate_PinotNoirPeninsula Pinot Noir 2011 jest winem o pięknej, intensywnej, rubinowej barwie. Bardzo podobały mi się jego usta, dość kwasowe, kojarzące się ze świeżo dojrzałymi poziomkami, truskawkami, wiśniami, może nawet czerwonymi porzeczkami. Było nieprzesadnie skoncentrowane. Taniny i trochę nut korzennych pojawiły się na drugim planie. Przede wszystkim uwagę przykuwały jednak bardzo ładne nuty owocowe. Wino ma 13,5% alkoholu. Fermentowało w otwartych kadziach a później dojrzewało w używanych barrique. Myślę, że to wino w jakiejś mierze uzasadnia porównania Mornington do Burgundii. Kosztuje 99 zł.

Poważniejsze ale i sporo droższe (279 zł) jest Estate Pinot Noir 2010, wino o podobnie pięknej barwie jak poprzednie ale pełniejsze, bardziej skoncentrowane. W ustach czuć było słodkie truskawki, ciemne wiśnie i ich pestki. Mocniejsze były taniny. Wciąż było soczyście ale poważniej. Wino dojrzewało około roku w beczkach francuskich, z których mniej więcej połowa była nowa. Zawiera 14,5% alkoholu.

Na koniec spróbowaliśmy wina ze szczepu, który bardziej kojarzy się z Australią niż pinot noir. Peninsula Shiraz 2012 zrobiono z 5% dodatkiem viognier. Miało ciekawy aromat: ziołowy, herbaciano-tytoniowy. Usta były harmonijne, miały ładną soczystość. Czułem głównie ciemne owoce, czereśnie, maliny, spora dawka tanin. Nie jest to żadna bomba owocowa czy inny potwór ziejący asfaltem albo eukaliptusem, lecz średnio zbudowane, eleganckie wino.

Paringa Estate jest bardzo ciekawym producentem wysokiej jakości win, których styl może być zaskoczeniem biorąc pod uwagę skojarzenia jakie budzi Australia. Jest to z pewnością zaskoczenie pozytywne jednak czy na tyle, by zdecydować się na zapłacenie wysokiej, przyznajmy, ceny? Ostatecznie, o sukcesie tych win w Polsce zadecydują chyba… amatorzy Burgundii.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s