Kalifornia na warsztacie – Are you experienced?

Do win z Nowego Świata mam stosunek niejednoznaczny. Poza Europą panuje trochę inna kultura produkcji wina, dla pokonaniu problemów klimatycznych dopuszcza się więcej zabiegów w winnicach i winiarniach. Nie odczuwa się tak silnego związania tradycją poszczególnych regionów i kultu wobec naturalnego potencjału winnic. Oczywiście wszędzie wybiera się do prowadzenia winnic najlepsze możliwe lokalizacje ale śmielej niż w Europie ingeruje się w działanie natury by osiągnąć zamierzony efekt – dobrze sprzedające się wino. Są to więc wina bardziej odległe od ideału wina jako produktu naturalnego i bardziej bezpośrednio dopasowane do gustów konsumentów. Zarazem energia jaką wkłada się w rozwój winiarstwa poza Europą, jego tempo i uzyskiwane rezultaty budzą często niekłamane uznanie.

Wina z Nowego Świata potrafią zapaść w pamięć i stać się nowymi punktami odniesienia na mapie winiarskich upodobań. Chociaż po kilku degustacjach win z Cahors zapomniałem o malbekach z Argentyny, to z kolei fantastyczne seminarium z winami stowarzyszenia Napa Valley Vintners, w którym uczestniczyłem wiosną ubiegłego roku, spowodowało, że kiedy widzę cabernet sauvignon przypomina mi się Kalifornia.

1957789_844257878964886_2712827145639087302_o

Fot Olaf Kuziemka, Powinowaci

Z przyjemnością przyjąłem więc zaproszenie Magazynu Wino i California Wines Institute na warsztaty kulinarne prezentujące dostępne w Polsce wina kalifornijskie w połączeniu z daniami kuchni amerykańskiej. Spotkaliśmy się w dolnej salce warszawskiej Hard Rock Cafe, ozdobionej m.in. pamiątkami po Janis Joplin i Jimi Hendrixie by pod kierunkiem Tomasza Prange-Barczyńskiego nabierać doświadczenia.

Menu stanowiły potrawy amerykańskiej kuchni rodzinnej, popularnej, trochę tylko podkręcone przez szefa kuchni.

Aperitifem, który popijaliśmy słuchając prezentacji o winiarstwie Kalifornii był Merlot Leaping Horse – przyjemny, umiarkowanie ciężki, śliwkowy, łagodny i miękki, z wyczuwalną beczkową wanilią. Całkiem ciekawe wino do ciekawej prezentacji. Nie zdawałem sobie sprawy, że Kalifornia jest czwartym na świecie producentem wina. Nie wiedziałem też, że Ignacy Jan Paderewski był jednym z pionierów winiarstwa w Paso Robles. Ciekawych warunków geograficznych Kalifornii nie będę tutaj opisywać. Szczegółowe informacje są przyjaźnie zaprezentowane na stronie Discover California Wines.

Pierwszą potrawą były skrzydełka kurczaka, wędzone, w pikantnym sosie, który dostarczał najsilniejszych wrażeń. Dobrym towarzyszem dla niego okazało się cieliste Chamisal Stainless Chardonnay (Mielżyński), o gładkiej fakturze, łagodzące trochę ostrość sosu. Zarazem było ono wystarczająco intensywne, by ukazywać w tym towarzystwie swoje walory. Moim zdaniem było to najlepsze połączenie wina z najpopularniejszego białego szczepu Kalifornii z jedzeniem podczas tego spotkania. Duckhorn Sauvignon Blanc Decoy (Wine Express) było tu trochę zagubione, chyba za szczupłe, z dość wysokim alkoholem, który uwydatniał się i drażnił przy kontakcie z pikantnym sosem. Podany obok skrzydełek seler naciowy pozwalał poczuć, że istnieją przyjaźniejsze konteksty dla tego wina.

10924657_844258112298196_4613087967651531362_o

Fot Olaf Kuziemka, Powinowaci

Zupełnie innym winem ze szczepu Sauvignon Blanc jest Robert Mondavi Fumé Blanc, Napa Valley (Partner Center) – to wino jest pełne, nos jest intensywny, ciężki. Alternatywą dla niego było maślano-łagodne Wente Morning Fog Chardonnay (The Fine Food Group). Wina te towarzyszyły grillowanemu łososiowi w sosie słodko-pikantnym z masłem. Sauvignon przewyższało Chardonnay wyrazistością i przede wszystkim kwasowością, która w połączeniu z tłustawą rybą, masłem i ziołami była bardzo ożywcza. To interesujące wino wyraźnie zyskiwało na połączeniu z jedzeniem i podkreślało smaki dodatków. Było to jedno z najlepszych połączeń tego dnia. Chardonnay natomiast towarzyszyło łososiowi bardziej nieśmiało, grzecznie wypełniając obowiązki napoju podanego do obiadu.

10914808_844258392298168_168973378009228387_o

Fot Olaf Kuziemka, Powinowaci

Po raz ostatni Chardonnay pojawiło się przy żeberkach wieprzowych z sosem Hickory Barbecue, z tym, że tym razem mogliśmy się zastanowić czy wolimy do takiego dania wino białe czy czerwone, w dodatku dość konkretne bo merlota. Żadne z połączeń nie było idealne, The Original Darkhorse Chardonnay (Gallo, PWW) chyba miało za mało charakteru a Delicato Noble Vines 181 Merlot (Vininova) za dużo. Pierwsze wino najpierw drażniło nos zbyt nachalną wanilią a spotkawszy się z żeberkami całkiem zbladło. Merlot był naprawdę ładnym winem, z bogatym aromatem i mocną taniną, godnymi chyba poważniejszego dania.

10355584_844258628964811_3098702073122257061_o

Fot Olaf Kuziemka, Powinowaci

Z hamburgerem wołowym połączyliśmy trzy poważne wina czerwone. Wszystkie były winami dobrej klasy i wszystkie dobrze się czuły w towarzystwie grillowanego mięsa. Ja popijając Black Stallion Cabernet Sauvignon, Napa Valley (Centrum Wina) potwierdziłem swoją sympatię do kalifornijskich cabernetów z ich harmonijnymi ustami, piękną paletą owocowych aromatów, osłodzonymi przez beczkę. Wokół mnie panowały jednak nastroje pro-zinfandelowskie. Ironstone Old Vine Zinfandel Reserve, Lodi (Wine Avenue) był surowszy od caberneta, wolniej się otwierał. Miał też trochę wyraźniejszą kwasowość. Sporo elegancji ale mniej wyrazistości miał kupaż Hess Collection Mount Veeder 19 Block Cuvée, Napa Valley (Sommelier). Niemniej, każde z tych win to świetny wybór do obiadu, którego głównym daniem jest grillowana wołowina.

Na deser dostaliśmy czekoladowe brownie z orzechami i w tym towarzystwie Zinfandele znalazły się znakomicie. Ciężkich czerwonych win nie zalicza się do deserowych ale z czekoladą łączą się naprawdę fantastycznie i taki zestaw potrafi zapaść w pamięć. Mnie kiedyś urzekł w połączeniu z tartą czekoladową macedoński Vranec Reserva a teraz podobnie dobrze wypadł przy czekoladzie kalifornijskie Zinfandele, zarówno Gnarly Head Old Vine Zinfandel, Lodi, (Centrum Wina) jak i Beringer Founders Zinfandel (Alma).

Wina kalifornijskie ujawniły podczas tego spotkania duży potencjał, który wykracza zdecydowanie poza zestaw weekendowych dań ogrodowych kojarzących się nam z Ameryką. Parę razy mieliśmy silne poczucie, że obcujemy z winami gotowymi towarzyszyć kuchni wyższych lotów, z wieloma dodatkami.

Wina prostsze nie tylko mniej się podobały same w sobie ale też w połączeniu z naszymi daniami pozostawały dość nijakie. Wina poważniejsze, nawet jeżeli przerastały klasą danie, to tworzyły z nim ciekawe połączenie.

Dla mnie to spotkanie było kolejnym krokiem w głąb Kalifornii, która obok Nowej Zelandii staje się dla mnie najciekawszym obszarem winiarskiego Nowego Świata.

CA wines CMYK

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , . Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s