Australia, nieco mniej gorąca

Jednym z najciekawszych majowych wydarzeń winiarskich w Warszawie była duża degustacja win australijskich. Wzięli w niej udział zarówno winiarze obecni na naszym rynku jak i ci poszukujący dopiero importera, w sumie 34 producentów. Pokaz win uzupełniło seminarium prowadzone przez redaktora Andrzeja Daszkiewicza.

Wina najmocniej kojarzące się z Australią – skoncentrowane, garbnikowe Shirazy – pokazała winiarnia Penfolds. Jej tradycje sięgają pierwszej połowy XIX wieku. W latach pięćdziesiątych XX wieku stała się pionierem produkcji czerwonych win wytrawnych w Australii i stylu australijskiego Shiraz. Firma proponuje szeroki zestaw win, z których najdroższe mają status win kolekcjonerskich. W Polsce reprezentuje ją Piwnica Win Wybornych.

Fot. wine-searcher.com

Fot. wine-searcher.com

Z oferty Penfolds najbardziej podobał mi się Shiraz Bin 28 2013 z gęstym, mocnym nosem, z intensywnymi nutami owoców leśnych, nutami smolistymi i dymnymi. Jest to świetne wino, pełne dojrzałego owocu, skoncentrowane. Taniny tu akurat nie są drapieżne. Jest to kupaż shirazów z różnych regionów Australii, z dużym udziałem wina z gorącej Barossa Valley. Wino dojrzewało 15 miesięcy w używanych beczkach z amerykańskiego dębu.

Nieco lżejsze i łagodniejsze były: Bin 2 2012 (shiraz i mourvedre) oraz Bin 138 (shiraz, grenache i mourvedre). Natomiast Penfolds RWT Shiraz z Barossa Valley 2012 to jedno z win potrzebujących dłuższego dojrzewania w butelce. Dziś jego garbniki dają jeszcze nieźle popalić ale czuć w nim niezłą, owocową kwasowość, nuty ciemnych owoców leśnych, malin, czekolady. Duża koncentracja i ogromny potencjał.

Generalnie, wina Penfolds choć różnią się między sobą charakterem owocu, mocą garbników, ciężarem, to tworzą rodzinę win krzepkich, intensywnych, skoncentrowanych, o sporym alkoholu. Nic dziwnego, że są długowieczne. Penfolds co kilka lat urządza dla posiadaczy starych butelek „Re-corcking Clinics” – spotkania, na których można swoje stare wino Penfolds otworzyć, zdegustować odrobinę by sprawdzić w jakim jest stanie i podjąć decyzję czy warto je dalej przechowywać. Jeśli tak, to butelka zostaje uzupełniana młodszym rocznikiem tego samego wina, zamknięta nowym korkiem i opatrzona metryczką opisującą całą operację.

Wine United jest importerem specjalizującym się w winach australijskich, od lat promującym u nas ciekawych producentów, również tych tworzących wina czerwone w stylu bardziej europejskim, nie zawsze mocarne, czasem za to bardziej eleganckie i wyważone, takie jak np. znakomite Pinot Noir Parringa Estate z półwyspu Mornington, o których kiedyś pisałem.

Również Shiraz d’Arenberg Dead Arm 2010 z regionu McLaren Valle wydawał się winem w nieco lżejszym i czystszym stylu, mniej garbnikowym a do tego lepiej ułożonym od młodych Penfoldsów. To samo można było powiedzieć o Shaw+Smith Shiraz 2010 z bardzo pobudzającą kwasowością, umiarkowaną koncentracją, świeżym, nie przegrzanym owocem. To bardzo atrakcyjne wino pochodzi ze stosunkowo chłodnego regionu Adelaide Hills.

Dead Arm Shiraz – wino ze starych, schorowanych krzewów.

O Starym Świecie przypominał też deserowy d’Arenberg Noble Wrinkled Riesling 2011 zrobiony z owoców uległych botrytyzacji, zawierający 180 g/l cukrów i 10,5 g/l kwasów, z pięknym, intensywnym, ciężkim aromatem suszonych moreli i miodu. W ustach wino też było bardzo atrakcyjne, ze smaczkami suszu owocowego, rodzynek, jedwabiście gładkie.

Zaskakująco ciekawe było dla mnie spotkanie z białymi winami Australii. Spodziewałem się głównie win ciężkich, beczkowych. Tymczasem zarówno wśród Rieslingów jak i Chardonnay, nie mówiąc już o Sauvignon Blanc sporo było win szczupłych, świeżych, mocno kwasowych.

Lekkim i bardzo kwasowym Rieslingiem był Plantagenet Riesling 2014, pochodzący z chłodnego regionu Great Southern w Australii Zachodniej, o ładnym intensywnie aromatycznym nosie, z nutami kwiatowymi, cytrusowymi i gruszkowymi, z ustami silnymi, o dobrej strukturze zdominowanymi przez kwasowość dającą wrażenie minerałów żelaza. Czuć w tym rieslingu nuty cytrusów i młodych jabłek.

Pełniejszy i bardziej zrównoważony był Leasingham Bin 7 Riesling 2013, z regionu Clare Valley w Australii Południowej. Jego nos nie był intensywny ale usta oferowały bogatsze i dojrzalsze nuty owocowe niż poprzednie wino – różne odmiany jabłek, słodkich i zielonych, melony.

Typ pełnego, jeszcze bardziej owocowego, bujniejszego Rieslinga o dobrej kwasowej strukturze zaprezentował m.in. Jacob’s Creek Steingarten Riesling 2013 z Eden Valley w Australii Południowej.

debortolichardonnayRównież wśród Chardonnay można było, oprócz win pachnących przede wszystkim wanilią, znaleźć strukturalne, kwasowe wina z nutami cytryn i zielonych jabłek, przypominające zgoła Chablis, jak np. De Bortoli Wines Yarra Valley Estate Grown Chardonnay 2013, pochodzący z Dixons Creek w północnej części regionu Yarra Valley w stanie Victoria. To wino fermentowało i dojrzewało parę miesięcy w używanych beczkach z francuskiego dębu, częściowo w dużych. Ich wpływ zaznaczył się w winie bardzo delikatnie.

Heggies Vineyard Chardonnay 2013 z Eden Valley w Australii Południowej było trochę pełniejsze, o bardziej dojrzałym owocu, nieco śmietankowe ale w sumie też stosunkowo lekkie, nie zdominowane przez beczkę i kwasowe.

Do najbardziej interesujących win białych na degustacji zaliczyłbym Route du Van Chardonnay 2012 z Yarra Valley – dojrzałe ale nie ciężkie, z szeroką paletą aromatów od kwiatowych do brzoskwiń, harmonijne, z elegancką kwasowością.

Spróbowałem tylko niektórych win spośród ponad stu pokazanych na degustacji. Zabrakło mi czasu na więcej. Australia jest dzisiaj bardzo ciekawym krajem winiarskim, proponującym nie tylko potężne shirazy ale też bardzo interesujące wina czerwone i białe z chłodniejszych subregionów. Cieszy fakt, że również te wina docierają do Polski.

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , , , , . Bookmark the permalink.

2 Responses to Australia, nieco mniej gorąca

  1. Marek says:

    Witam,
    ja tez jestem miłośnikiem win produkowanych przez Penfoldsa, na ich stanowisku spróbowałem tylko dwóch win: bin389 i RWT.
    Chociaż zgadzam się, że oba są świetne i mają duzy potencjał to mój odbiór, a specjalnie nad oboma się dłużej zatrzymałem, bł dokładnie odwrotny czyli RWT był harmonijny o gładziutkiej taninie i w ogóle zaskakująco gotowy jak na rocznik 2012. Natomist w porównaniu z nim tanina ( garbniki) w bin389 były agresywne i to wino wymaga co najmniej kilku lat odpoczynku.
    Nie bardzo rozumiem skąd taka u Pana dokładnie odwrotna ocena tych win, tym bardziej że Marta Wrześniewska z Winicjatywy napisała to samo co Pan czyli że bin389 jest bardziej gotowy od RWT. Gdybym na szybko degustował te wina to bym pomyślał że ja coś pomyliłem w notatkach ale specjalnie na 20 minut zatrzymałem się przy stoliku Penfoldsa aby w spokoju oceni oba wina i jestem absolutnie pewien swoich odczuć. Rozumiem żee styl taki czy inny może siękomuś podobać lub nie i dlatego są różne oceny win, ale tutaj chodzi o ocenę garbnika i stopnia zintegrowania całości a to są raczej oceny techniczne a nie oceny za “wrażenie artystyczne”

    • Tak, różnimy się znacząco i to w odniesieniu do czegoś stosunkowo łatwo uchwytnego – wrażenia intensywności i zintegrowania garbników. Nie potrafię tego wyjaśnić. Na pewno nie zamierzam kwestionować Pana odczuć. Przyda się kolejna degustacja. Pozdrawiam.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s