Marek Kondrat “Winne strony”

pasja_MKMarek Kondrat napisał książkę o swoim nowym zawodzie – handlu winem. Zatytułowana jest „Winne strony”. Można ten tytuł czytać też „W inne strony”.

Opisane są w niej przede wszystkim podróże, które Marek Kondrat odbywa aby wybierać wina do swojej oferty. Są to podróże zarówno po Europie jak i innych kontynentach, Ameryce Południowej i Nowej Zelandii.

Kto jeszcze w to wątpił, przekona się podczas lektury, że Marek Kondrat nie jest tylko medialną twarzą czy udziałowcem firmy winiarskiej ale naprawdę stał się kupcem – testuje i wybiera wina, negocjuje ceny, organizuje ich transport.

W książce dokładniej przedstawiony jest tylko wycinek jego działalności zawodowej, to co najbardziej fascynuje autora i jest według niego najciekawsze dla czytelnika, czyli spotkania z winiarzami, twórcami wina w miejscach, w których żyją i wspólne z nimi doświadczanie wina.

Jak pisze Marek Kondrat, to ludzie, ich autentyzm decydują o jakości wina. Degustowanie wina z tymi, którzy je stworzyli i w miejscu, z którego pochodzi pokazuje kulturę, z jakiej wino wyrasta i z którą się spotykamy zbliżając do ust kieliszek.

Książka nie jest jednak przewodnikiem po świecie wina ani kursem enologicznym. Jest w niej sporo wiedzy o różnych regionach, szczepach winorośli, historii wina ale nie są one systematyczne ani wyczerpujące.

Przytoczone są tylko wrażenia z winiarni, które autor odwiedził osobiście wykonując swoją pracę, co nie zawsze wystarcza do sportretowania regionu winiarskiego. Autor wzbrania się zresztą otwarcie przed koneserstwem, nadmiarem wiedzy, który odziera kontakt z winem z emocji.

Liczą się więc emocje, choć opisywane przez Marka Kondrata podróże to nie wielkie przygody i włóczęga w poszukiwaniu win i spotkań z winiarskimi indywidualnościami tylko wyjazdy biznesowe.

Kondrat przylatuje samolotem, przesiada się do wynajętego samochodu i jedzie na umówione spotkanie. Ma świadomość, że te wizyty, degustacje, kolacje, wspólne zwiedzanie winnic, noclegi w pięknych czasem kilkusetletnich domostwach lub pałacach dla jego gospodarzy są częścią procesu sprzedaży.

Dla Autora przygodą jest samo spotkanie i konfrontacja z kulturą, jaka u nas się z różnych powodów nie rozwinęła. Jest nią także chyba odnajdywanie się w nowym zawodzie, nie tak wysoko cenionym w Polsce jak aktorstwo ale jemu dającym większą satysfakcję.

M.Kondrat_fot. M. Jończyk

Książka nosi podtytuł „Opowieść o pasji, która zmienia życie”. Pasja nie opanowała jednak Autora bez reszty. Ma w końcu chłodną kupiecką głowę. Po pierwsze, trochę już przeżył, sporo widział, wie dobrze jak sztuka splata się z biznesem i nie poddaje się naiwnie czarowi, jaki roztaczają przed nim w ramach działalności marketingowej winiarze.

Po drugie, poznawanie świata, którego wino jest częścią, w Europie często od tysiącleci, tworzy lub pogłębia w nim poczucie dystansu między kulturą w jakiej się wychował a tą, która spotyka. Chodzi tu bardziej o kulturę życia codziennego niż sztukę wysoką. Winiarnie to często firmy o długiej, wielopokoleniowej historii zapisanej w wyglądzie ich siedzib, wystroju wnętrz, odłożonych w piwnicach winach, manierach gospodarzy.

Chociaż autor zbliża się do tego świata i jest do niego zapraszany, to czuje, że głębokich różnic kulturowych nie da się zasypać w jednym pokoleniu, o ile w ogóle się da. Jest więc w tej lekkiej lekturze także odrobina melancholii.

O swoich uczuciach Marek Kondrat pisze jednak niewiele. Wbrew sugestii jaką niesie tytuł i podtytuł, jego książka nie jest szczególnie osobista. Jej mottem są słowa Owidiusza „Wino otwiera serce na miłość” ale o tym, że w podróżach do winnic Markowi Kondratowi towarzyszyła kobieta, którą niedawno poślubił dowiadujemy się tylko z umieszczonego na końcu zestawienia autorów wykorzystanych w książce fotografii. Również przemiana związana ze zmianą zawodu nie jest opisana. Pomimo wplecenia w opowieść okruchów różnych wspomnień i dygresji, właściwie nie dowiadujemy się, czego Autor miał dość w aktorstwie ani jak stawał się winiarzem. Widzimy tylko, że nim jest i że dobrze się z tym czuje.

_DSC4148

Jest to więc bardziej książka o winie niż o Kondracie, choć również, jeśli chodzi o wino, nie wszystko dzieje się w niej do końca. Nie może spełnić się nadzieja Autora, „… że Czytelnik wyniesie z tej lektury wrażenie, iż wino jest napojem towarzyszącym człowiekowi codziennie. Zwłaszcza tam, gdzie rośnie krzew winny”, skoro ludzie, których spotyka i o których pisze, to głównie producenci i sprzedawcy wina. Wino jest ich codziennością bo taką mają pracę. O znaczeniu wina w miejscach, w których żyją, wiele to jednak nie mówi.

Głęboka przemiana mężczyzny rozpoczynająca się koło pięćdziesiątki, to proces niełatwy i niełatwo się o nim pisze, co po tej książce właśnie widać. Cieszę się, że Marek Kondrat taki proces z powodzeniem przeszedł i robi teraz to, co jemu samemu daje poczucie spełnienia. Jest czołowym polskim importerem win i jednym z najważniejszych promotorów kultury wina w naszym kraju. Może osoby, które podziwiały go dotąd jako aktora, po lekturze jego najnowszej książki zostaną też miłośnikami Kondrata winiarza?

Marek Kondrat, Winne strony, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015

Advertisements
This entry was posted in Uncategorized and tagged , , , . Bookmark the permalink.

One Response to Marek Kondrat “Winne strony”

  1. Pingback: “Winne strony” Marka Kondrata | Wino w Krakowie

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s